Mini-ZOO i edukacja

21 i 22 kwietnia na terenie Manufaktury Łódzkie Towarzystwo Naukowe zorganizowało Piknik Naukowy. Od kilku lat na tej imprezie można było spotkać wystawców z wyższych uczelni, którzy na różne sposoby próbowali zainteresować swoją dziedzina wiedzy.Niestety pośród nich pojawiało się też stoisko Łódzkiego ZOO czyli Mini-ZOO.

Dlaczego niestety? Warunki w jakich w ostatnich latach przebywały zwierzeta (wysoka temperatura i hałas z sąsiadujących ekspozycji np. mini-eksplozje) były straszne i narażały je na ogromny stres. Skragi indywidualnych osób nie odnosiły pożądanego skutku i pomimo mantrycznych zapewnień ZOO oraz organizatorów o trosce o dobro zwierzat, sytuacje nie zmieniała się.

W tym roku odpowiednio wcześnie jako Viva! Akcja dla zwierząt Łódź upomnieliśmy się o los zwierząt podczas Pikniku Naukowego. Wielokrotnie dzwonilismy do łódzkiego Towarzystwa Naukowego oraz skierowaliśmy do nich, na ich prośbę, oficjalny list (treść widoczna tutaj). Niestety nigdy nie uzyskaliśmy odpowiedzi, ani nie zaproponowano nam spotkania w tej sprawie.

W tej sytuacji w sobotę pełni niepokoju udaliśmy się na Piknik Naukowy by sprawdzić efekty naszych działań. Ku naszemu zaskoczeniu Mini-Zoo i organizatorzy zdali się wziąć do serca choć część naszych uwag i tym razem stoisko znajdowało się w klimatyzowanym pomieszczeniu. Zwierzęta w większości wypadkół miały gdzie się schronić oraz miały zapewniony dostęp do wody i jedzenia. Nowa lokacja była o wiele spokojniejsza niż namiot naukowy, choć daleko było do ciszy i spokoju, a u zwierząt wciąż widoczne były oznaki stresu.

Zatem pomimo braku jakiegokolwiek dialogu można powiedzieć, że nasze działania odniosły umiarkowany sukces. Po obejrzeniu nagrania ze stoiska pozostaje jednak niesmak i pytanie gdzie ta edukacja którą ma podobno zapewniać ZOO? Czego uczą jeż i królik wciśnięte ze strachu w kąt małego wybiegu? Co mamy wynieść ze spotkania z zagrzebanym z sianie skunksem? Co miały przekazać zwierzęce skóry wiszące na stojaku obok? Być może miały zniechęcać ludzi do kupowania takowych na egzotycznych wycieczkach, ale byliśmy świadkami rozmowy pracowniczki Mini-ZOO zachęcającej dziecko do dotykania zapewne przyjemnych w dotyku skór i porównującą je do skóry szynszyli….na taki przekaz z ust osób które uważają się za edukatorów społeczeństwa brak nam słów.

Podsumowując, gdy spotkacie na jakiejś imprezie Mini-ZOO warto spróbować poszukać walorów edukacyjnych na własną rękę, może będziecie mieli więcej szczęścia niż my. Najlepiej jednak w ogóle nie brać udziału w przedsięwzięciach gdzie zwierzę jest zdegradowane do roli eksponatu i
gorąco do tego zachęcamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.