Zastrzelono spokojnego dzika bo nie było go czym uśpić

4 grudnia br. nad ranem w Tomaszowie Mazowieckim zastrzelono dzika, który przybłąkał się na teren osiedla Niebrów. Informacja ta okazała się nie tylko smutna, lecz również bardzo bulwersująca z uwagi na okoliczności w jakich spokojne zwierzę zostało zabite. Głównym powodem takiej decyzji według naszych informacji było haniebne zaniedbanie – czyli brak broni pneumatycznej na naboje usypiające w całym powiecie, a o losie zwierzęcia zadecydowała odręczna notatka na kartce z notatnika.

Dokładnie i rzetelnie opisała całą akcję lokalna gazeta – Tomaszowski Informator Tygodniowy, z której też pochodzą zamieszczone zdjęcia.

http://www.tomaszow-tit.pl/artykul,Zastrzelili_dzika__bo_nie_by%C5%82o_czym_go_uspic,9435.html

http://www.tomaszow-tit.pl/artykul,Zdzicza%C5%82e_miasto,9448.html

Jako organizacja na rzecz praw wszystkich zwierząt postanowiliśmy zabrać głos w tej sprawie i skierowaliśmy list do Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego – Rafała Zagozdona. Pod jego treścią podpisało się także Tomaszowskie Towarzystwo Miłośników i Opieki nad Zwierzętami w Polsce oraz Studenckie Koło Naukowe Ochrony Przyrody SKNOP, funkcjonujące na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.

Za wsparcie serdecznie dziękujemy!

Treść listu zamieszczamy poniżej i czekamy na odpowiedź.

 

Do łódzkiego oddziału Fundacji Viva! Akcja dla zwierząt dotarły informacje o niepokojącym i chaotycznym przebiegu interwencji w sprawie dzika, który dostał się na teren osiedla Niebrów w dniu 4. grudnia 2011. W jej wyniku zwierzę zostało zabite, czego według nas można było uniknąć. Wyjaśnienie w tej sprawie uzyskaliśmy od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, więc na podstawie informacji uzyskanych z tej instytucji, z własnych źródeł oraz artykułów prasowych stworzyliśmy własny komentarz dotyczący przebiegu akcji oraz zalecenia.

Według naszych informacji w akcji brali udział: Policja, Straż Pożarna, karetka pogotowia, lekarz weterynarii wolnej praktyki Pan Maciej Kejna oraz kierownik Referatu Zarządzania Kryzysowego, Spraw Obronnych Urzędu Miasta Tomaszowa Mazowieckiego Pan Leszek Jakubowski oraz lokalny myśliwy Ryszard Struś . Źródła prasowe donoszą, iż sporo czasu kosztowało wyłonienie osoby kierującej całą akcją, ale ostatecznie został nią przedstawiciel Urzędu Miasta.

Najważniejszym zaniedbaniem, które ostatecznie doprowadziło do zabicia spokojnie zachowującego się zwierzęcia był brak naboi usypiających w zapasach którejkolwiek z zaangażowanych instytucji. Według PIW żadna z państwowych instytucji nie może posiadać takich pocisków, a dla lekarza weterynarii wymagają one specjalnego zezwolenia. Ponadto nadmieniono iż w obowiązującym prawie nie istnieją przepisy regulujące obowiązek posiadania takowych naboi. Jako przedstawiciele fundacji broniącej praw zwierząt nie możemy zaakceptować braku bezpośrednich przepisów za usprawiedliwienie wobec takiego zaniedbania. Według takiego toku myślenia nikt w całym kraju nie powinien się przejmować ewentualnym brakiem naboi usypiających, a w razie interwencji śmiało ciągnąć za spust i zasłaniać się niedoskonałościami prawa. Poza kodeksami obowiązują nas również zasady tzw. zdrowego rozsądku, które jednoznacznie wskazują, że w tak zalesionym rejonie jakim są okolice Tomaszowa Mazowieckiego dzikie zwierzęta będą pojawiać się regularnie. Dlatego też uważamy że bezwzględnie i jak najszybciej należy zaopatrzyć odpowiednie organy w uprawnienia i broń ze środkami usypiającymi, a wobec osób odpowiedzialnych za ich dotychczasowy brak należy wyciągnąć konsekwencje.

Kontrowersyjna pozostaje sprawa wydania polecenia zabicia zwierzęcia. Według pierwszych doniesień prasowych, sporządzonych na podstawie informacji z KPP było to lekarz weterynarii. Natomiast według PIW wydał on tylko opinię, iż dzik może stanowić zagrożenie dla ludzi. Późniejszy artykuł lokalnej gazety wyjawił iż decyzja należała do Pana Leszka Jakubowskiego, który pismo zezwalające na zabicie dzika sporządził ręcznie na kartce z notatnika. Decyzję tę próbuje się argumentować telefonicznymi konsultacjami dyżurnego Policji z dyżurnym w łódzkim ZOO oraz przewodniczącym Związku Łowieckiego w Piotrkowie Trybunalskim. Według nas sprawę tą należy dokładnie zbadać by sprawdzić decyzję pod kątem zgodności z obowiązującym prawem, gdyż okoliczności w jakich decyzja została podjęta sugerują brak kompetencji i koordynacji działań zaangażowanych.

W tej sprawie kierujemy jeszcze zapytanie o losy ciała dzika i przeznaczenie pieniędzy uzyskanych z jego sprzedaży. Według informacji PIW zastrzelonego dzika zabrano do punktu skupu dziczyzny, a artykuł prasowy stwierdza że ciało zabrali myśliwi, co dokumentuje zdjęciem. Według Fundacji Viva zwierzę zostało zastrzelone z winy zaniedbań urzędniczych, dlatego środki ze sprzedaży nie powinny w żadnym wypadku zasilić bogatych kas zrzeszeń myśliwskich, a zostać przeznaczone na zakup broni i naboi służących w przyszłości do ratowania zwierząt. Dlatego też prosimy o dokładne zbadanie sprawy uzyskanych pieniędzy.

Z poważaniem,

Fundacja Viva! Akcja dla zwierząt

Prezes Tomaszowskiego Towarzystwa Miłośników i Opieki nad Zwierzętami w Polsce

Studenckie Koło Naukowe Ochrony Przyrody SKNOP

Uniwersytet Łódzki

Wydział Biologii i Ochrony Środowiska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.